Menu Zamknij

12 Edycja Silesia Marathon już za mną

Ogólnie była to 12-ta edycja, a dla mnie 6-ta sposobność, by znaleźć się na jego trasie. Praktycznie co roku startuję na innym dystansiem, ale w przewadze jednak mam te dłuższe trasy.

Nie ma co ukrywać – w tym roku przez różne okoliczności biegowo nieco się opuściłem. Powodowało to u mnie wątpliwości, czy dam radę zrobić chociaż półmaraton. Z drugiej jednak strony będąc Ambasadorem tak zacnego wydarzenia szkoda byłoby obserwować jak inni się dobrze bawią 😉

W ten oto sposób wczoraj popołudniu bez najmniejszych kolejek odebraliśmy pakiety startowe, a dziś rano w nieco deszczowej aurze stawiliśmy się na starcie. Wiele osób miało wątpliwości, czy w bieżących, nieco wariackich czasach uda się zorganizować taką imprezę. Tutaj wielki szacun dla Organizatorów, ponieważ były zachowane wszystkie wymogi sanitarne, a nawet więcej niż wszystkie ! Warto wspomnieć, że mimo przestrzegania tych wymogów nie ucierpiała na tym atmosfera i nie było to w żaden sposób uciążliwe 😉

Udało się przebiec, chociaż nie ukrywam, że z przygotowaniem biega się łatwiej. Trasa do najłatwiejszych nie należy, więc jutro spodziewam się mocnych zakwasów.

Nie miałem mocnych planów, nie celowałem w konkretny czas, więc 2:17 nie rozczarował mnie jakoś mocno. Pewnie, chciałbym zejść przynajmniej poniżej 2óch godzin, ale nie tym razem. Tym razem dobrze się bawiłem i to się liczyło. Biegłem tak, jak dyktował mi to organizm.

Udało się i to jest piękne 😉

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *