Menu Zamknij

Tym razem Gorce, a dokładniej Turbacz

Tym razem inicjatywa wypłynęła z góry. Tym razem zostałem poproszony o zorganizowanie wypadu w górki – takiego, żeby było pięknie.Turbacz – byłem, widziałem, to się nie może nie udać !

Rodzicie nasłuchali się o naszych wypadach w górki, naoglądali się zdjęć i stwierdzili, że Oni też chcą. Po udanej wyprawie z Bratem na Wielką Raczę tym razem poprosili mnie o wytyczenie trasy.
Lata temu byłem na Turbaczu i jawił mi się jako szczyt z pięknymi widokami, a jednocześnie wygodnym i pięknym podejściem. Pozostawała tylko sprawa pogody.

Czekała nas długa droga, więc pobudka jak zwykle na tą okoliczność musiała być o nieludzkiej porze. Tak też się stało i w ten oto sposób o godzinie 6 rano byliśmy już całą gromadką w samochodzie i śmigaliśmy w stronę Koninek – naszego parkingu i początku trasy.

Parking KONINKI !

Już przed godziną 8 byliśmy na miejscu. Zaparkowaliśmy samochód na ogromnym parkingu niedaleko wyciągu. Właśnie stamtąd ruszyliśmy dziarsko na szlak. Trasa z miejsca postoju prowadzi niebieskim szlakiem – nie ma szans się zgubić.

CÓŻ TU TAK WYSOKO !?

Idąc powoli do przodu zacząłem się orientować, że droga jednak nie jest taka łatwa jak ją zapamiętałem. Warunki również nie rozpieszczały – pomimo pięknego Słońca wiało dość solidnie, a pokrywa śniegu była coraz bardziej okazała.

W okolicach 8 kilometra dotarliśmy do hali Turbacza, gdzie wiatr pokazał co potrafi. Słońce na chwilę się schowało, temperatura spadła z miłego 0 stopni do -5, a góra postanowiła, że pokaże nam pazur. Śnieg smagał nas po twarzach – oj dało nam popalić. Ale udało się, dotarliśmy na górę.
Po 5 godzinach udało nam się dotrzeć do schroniska. Przywitał nas cudowny, czysty widok na Tatry. Z każdą chwilą było coraz cudowniej – oj nie zawiodłem się. Chwila odpoczynku w schronisku i mogliśmy dreptać dalej.

DO DOMU SZLAKIEM CZERWONYM !

Odbiliśmy na szlak czerwony w stronę szczytu. Po 10 minutach dreptania trafiliśmy na obelisk na szczycie – kilka fotek i czas uciekać, bo znowu wiatr się wzmaga.
Myślę, że zejście tą stroną jest dobry pomysłem – idziemy wzdłuż widoku na Tatry – czego chcieć więcej.

UWAGA NA ZAKRĘT 🙂

W okolicach 12 kilometra bawiliśmy się tak doskonale, że przeoczyliśmy skręt na czerwony szlak i musieliśmy się wracać – uważajcie tam, bo wygodna trasa narciarska prowadzi nieco dalej niż chcemy dojść 🙂

Kiedy dotarliśmy na parking było już ciemno, a w nogach mieliśmy 22,5 kilometra. Zajęło nam to 10 godzin, co uważam za sukces kiedy weźmiemy pod uwagę, że moi Rodzice byli w górach drugi raz od dłuuugiego czasu 😉

Poniżej standardowo wrzucam Wam kilka moich fotek 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *