Lysa Hora – koniecznie trzeba tam być

Kiedy na horyzoncie pojawia się propozycja wyjazdu w czeskie górki moje serce bije nieco mocniej. Nie myślcie, że nie lubię wędrować po naszych okolicach, ale tam jest jakoś … inaczej.

Wczesny poranek, budzik oznajmia, że czas już wstawać. Sobota, dopiero 5 rano, ciężko będzie. Zgramoliłem się z łóżka, wskoczyłem we wczoraj przygotowane ubranka i pojechałem na miejsce zbiórki. Z każdym kilometrem głowa budziła się do działania, a świadomość i doświadczenie podpowiadały, że to będzie dobry dzień.
Szybkie przegrupowanie i jedziemy już w stronę Krasnej, by tam zacząć wędrówkę. Pogoda coś tam marudzi, krążą jakieś chmurki, pojawia się jakiś lekki opad. Każdy obserwuje, nikt nie chce powiedzieć głośno, że to się może nie udać.

Parkujemy w Krasnej, ruszamy na szlak i już wiadomo, że będzie pięknie. Z każdym krokiem pogoda staje się piękniejsza. Chmurki, opary, mgła szaleją i budują ze śniegiem piękne kompozycje. Każdy metr wędrówki przynosi jeszcze więcej śniegu, a ten pięknie chrupie pod nogami 😉

Droga upływa nam pod znakiem pogawędek, fotek, filmików. Towarzyszy nam dużo śmiechu i totalnego relaksu. Zanim dobrze się rozpędziliśmy byliśmy już pod szczytem. O tyle o ile całość podejścia jest dość prosta to końcówka wymaga spięcia pośladków. Było stromo, ślisko, a piękne widoki skutecznie spowalniały tempo 😉

Na górze szybka kawka w dość sporym schronisku, szybka regeneracja i w pełnym słoneczku można było schodzić na dół 😉 Co tu dużo pisać ! Było świetnie.

Całość trasy wyszła na około 20 km, zrobiliśmy to w około 7 godzin spokojnego radosnego marszu 😉 Zdecydowanie wrócę tam jeszcze latem, wiosną, jesienią … będę tam wracał 😉

Na koniec chciałem podziękować Firmie Milworld.pl za genialną kurtkę ! Tym razem był ze mną Texar Conger.

A tymczasem już nie marudzę – zostawiam Wam kilka fotek 😉

Polecane posty

Leave a Comment