Menu Zamknij

Nocny Runmageddon Silesia Rekrut 2016 – relacja

Runmageddon Silesia w wersji REKRUT to druga edycja tego biegu w której miałem przyjemność brać udział osobiście. Nie wiem, czy słowo bieg, to dobre określenie dla tego, co tam się działo, ale uznajmy, że możemy podciągnąć go pod tą kategorię 😉

Moja fala startowała o 23, więc czasu na myślenie miałem wystarczająco dużo. Okazało się, że na starcie stajemy razem z Piotrem (Testy Outdoorowe). Jak się później okazało brnąć samemu przez las nocą byłoby dość nieprzyjemnym doznaniem 🙂

22:20 zabrał nas autobus i powiózł w stronę startu. Tam dużo ognia, głośna muzyka i atmosfera walki. Delikatne sugestie, żeby mocno buty zawiązać, bo błoto, bo woda … taa .. jasne 😉

23:00 wystrzał armaty i poszli !

To był jakiś koszmar. Błoto po łydki, mnóstwo błota, do tego brodzenie po pas w wodzie. Czegoś takiego nie widziałem. Z bieganiem było o tyle ciężko, że momentami problem było wyciągnięcie nogi wraz z butem, a co dopiero mówić o czymś szybszym niż marsz.
Cała trasa była naprzemiennym taplaniem się w wodzie i błocie z występującymi co jakiś czas przeszkodami wymagającymi dodatkowo czegoś więcej niż zmagania z naturą. Do tego zimno, strasznie zimno.

Założenie było trochę powyżej godziny, może trochę więcej. Trasa była tak wycieńczająca, że do mety dotarliśmy po dwóch, męczących, zabójczych godzinach, żeby na koniec dostać jeszcze lanie od rugbystów 😉 Pozdrawiam blondynkę, która rzuciła mną o ziemię 😉

Generalnie coś pięknego !


Najfajniejsza była ostatnia ściana, już na stadionie, gdzie zastanawiając się nad możliwym sposobem na jej pokonanie nadbiegła grupa dziewczyn krzycząc “AAAA uzależniony od ruchu”, to było fajne 😉 a przy okazji nie ukrywajmy, kto nie lubi przerzucać przez przeszkody fajnych dziewczyn ? 😉


Po wszystkim byłem tak mokry, zmęczony i przemarznięty, że nie potrafiłem opanować drżenia. Problemem było nawet przebranie się w suche ubrania.

Gratulacje dla wszystkich, którym udało się ukończyć !

Upragniony medal – zdj. Olivia Płaczek

PODSUMOWANIE

Kolejna edycja, gdzie każdy znalazł coś dla siebie. Twardziele rywalizację i możliwość sprawdzenia się w trudnych warunkach, Ci, którzy cenią dobrą zabawę mogli poczuć to, z czego słyną tego typu zawody, czyli współpracę i chęć współdziałania.


Jak zwykle Organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Jak pokazał sobotni przykład z roku na rok mają coraz więcej fantazji, a poziom rywalizacji znacząco się poprawia. Było ciężko, brudno, ale przecież o to chodzi ! Po to tam idziemy 😉 Już w październiku kolejna edycja ! Mam nadzieję, że również będzie mi dane wystartować, to uzależnia ! 🙂

Z Piotrem przed startem !

Na mecie okazało się, że jest nas więcej !
Upragniona meta, którą nie tak łatwo było zdobyć !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *