Menu Zamknij

Poranne bieganie – kolejne podejście

Ambitny plan na rano !
Pobudka 4:50, o 5 miałem już być na trasie. Przygotowałem sobie rzeczy, żeby rano nie szukać po ciemku, nastawiłem się psychicznie. Przy okazji zrozumiałem po co mój zegarek ma budzik, zakładasz na rękę, nastawiasz i nie budzisz wszystkich domowników 🙂

Okazało się, że rano nie potrzebowałem budzika. Głowa był nastawiona na poranne wstawanie i już 4:45 byłem na nogach. Szybkie doprowadzenie się do ludzi i zgodnie z planem przebierałem nogami ! 🙂

Cisza, spokój, brak ludzi na ulicach. Powoli wstający dzień, czas na przemyślenie planu dnia. Coś pięknego !

Szybkie 5 km i już byłem w domu. Prysznic, zrobiłem kanapki dla Żony pijąc w międzyczasie kawę. Był czas na przygotowanie chlebka na wieczór, bo przecież musi wyrosnąć 🙂 Wydaje mi się, że udało mi się nagiąć czasoprzestrzeń ! 🙂

Chyba polubię się z porannym wstaniem ! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.