Menu Zamknij

6 Półmaraton Bytomski – relacja

 Dziś odbył się jeden z ważniejszych biegów w moim kalendarzu. Mam do niego podejście dość sentymentalne, nie tylko dlatego, że jest blisko, ale również dlatego, że poprzednia edycja była dla mnie pierwszym półmaratonem w życiu. Kilka słów znajdziecie TUTAJ

Co się zmieniło od tamtego czasu ? Nabyłem doświadczenia, zdobyłem wielu wspaniałych biegowych przyjaciół i nauczyłem się, że do każdego biegu trzeba mieć szacunek nie ignorować przeciwnika. Plan na pokonanie trasy nie był zbyt ambitny. W zeszłym roku było 1:49, więc chciałem zakończyć w okolicach 1:48. Ale o wynikach później.

Pakiet odebrałem już wczoraj, więc dziś zjawiliśmy się na spokojnie przed 10 w stałym składzie, czyli ja Aga i Madzia. 
Szybki numerek na starcie, czyli tradycji staje się zadość 😉 

Szybkie wiązanie chipa do buta …

I można było udać się, aby pozwiedzać trochę okolicę. Pochodziliśmy pooglądaliśmy, pogadaliśmy. Znajomych, którzy się zjawili nie sposób wymienić. Była Karolcia, Justyna, Gosia,  Łukasz, Paweł (w ilości dwóch), Dawid (w ilości dwóch), Jacek, Rysiek, Tomek (w ilości dwóch) 😉 , Michał …(jeżeli Kogoś nie wymieniłem, to się upominać 🙂 ) Nie sposób Ich wymienić … o tym właśnie mówiłem mając na myśli mnóstwo wspaniałych ludzi, których poznałem, z którymi mogę rywalizować, a co najważniejsze bawić się świetnie. 
Była krótka rozgrzewka i trzeba było stawać na starcie. Punkt 11 wystartował bieg. 
Trasa jest dość wymagająca, jest kilka podbiegów, które mogą zmęczyć. Plan zakładał, że mam lecieć koło 5:07, jednak okazało się, że nogi niosły nieco szybciej. Postanowiłem im na to pozwolić, ale wszystko z wyczuciem. Pierwsze okrążenie minęło dość szybki i okazało się, że mam siły na następne w tym samym tempie … powiem Wam, coś świetnego 🙂 

Idealne tło na zdjęcie 🙂 Foto zrobione na półmetku, jak widać uśmiech na dziobie się trzyma 😉

Lol pod nagrobkami 😉

Drugie okrążenie … hmm kłamał bym, gdybym ściemniał, że było pięknie, nogi niosły, nie bolały, było cudownie. Było ok, nogi czułem, tak jak przystało na ten dystans. Biegło mi się dobrze, do 14 km. Złapałem lekki kryzys, zwolniłem nieco, napiłem się izotonika z bidona, który miałem ze sobą i …. poczułem przypływ energii. Tym sposobem udało mi się dotrwać do końca. Widząc metę i stoper uśmiech pojawił się na mojej twarzy, a głowa wysłała impuls do nóg, żeby leciały szybciej !.

Tak oto powstały zdjęcia ukazujące dość ciężki finisz. Kto nie wie, ten się właśnie dowie, że meta jest pod górkę, i to dość mocną 😉 Co utrudnia sprint na ostatnich kilometrach

|Ciężki finisz
Oj bardzo ciężki 😛 

Na mecie byłem po 1:45:04 netto. Czyli oficjalnie pobiłem życiówkę. Pozwoliło mi to zająć miejsce 318/900 !

Nie wszyscy mieli szczęście dobiec, było momentami dość parno, co skończyło się kilkoma interwencjami pogotowia i zmusiło niektórych do skorzystania z kroplówek.

Ważna rzecz z której jestem dumny i zadowolony ! Leciałem bez żeli, bez wspomagaczy. Miałem w bidonie tylko izotonik z niższej półki czyli woda z cukrem 😉 Tak, nie potrzebuję chemii, żeby biegać ! 🙂 

Po wszystkim przyszedł czas na zdjęcia, przytulasy i inne wygłupy !

No i ten medal, czy on nie jest piękny ? 🙂

Zaraz po wróceniu do żywych 🙂 
Foteczka z żoną 😉 

reklamę sponsora 🙂

Koszulka od sponsora

oraz spożycie po zużyciu 😉

wygłupy z Karolcią

z Karolcią

I byczenie przy kawie z Madzią 🙂

z Madzią (Fotograf)

Do tego znowu fotki 😉 Tym razem grupowe

I znowu wygłupy 😉 Jak widać energia nadal nas rozpierała … a to dobrze, bo za dwa tygodnie Silesia Marathon 😀

PODSUMOWANIE:

Bieg zorganizowany jak zwykle na wysokim poziomie. Trasa dobrze przygotowana, oznakowana. Brak zamieszania. Punkty odżywcze przygotowane dla zawodników, dobrze działające. 

Wielkie podziękowania należą się tutaj wszystkim, którzy zabezpieczali trasę, oraz w jakikolwiek sposób pomagali przy organizacji. Wielkie brawa należą się ludziom, którzy dopingują, krzyczą, a ich uśmiechy nie pozwalają zwolnić, nie dają się zatrzymać ! 
Podziękowania jak zwykle dla wszystkich niezwykłych ludzi, z którymi biegnę na trasie i wygłupiam się przed i po zawodach. Dla mojej ekipy. 
Warto tutaj też wspomnieć o moich sponsorach, którzy dostarczają mi koszulki czyli Warsztat Koszulkowy, oraz Biegaj Kolorowo, jak również Firmie, która dostarczyła mi skarpety, które pozwoliły mi tak szybko biec: Nessi. Za jakiś czas obiecuję, że pojawią się recenzję produktów, które dość intensywnie testowałem przy okazji opisywanych zawodów 🙂 

Wyniki zawodów znajdziecie na stronie Firmy mierzącej czas: TUTAJ
Zdjęcia od Pani Joanny Kowalskiej: TUTAJ
Filmy: TUTAJ

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *