Menu Zamknij

Bieg Powstań Śląskich – relacja

Sobota 16.08.2014 zostanie na jakiś czas w mojej głowie. Zostanie pewnie do następnej życiówki (przynajmniej takiej oficjalnej). Sam bieg o którym mowa, czyli Bieg Powstań Śląskich to dość szczególny bieg. Nie tylko dlatego, że idea samej imprezy jest szczytna i warta do zatrzymania się na chwilę i przemyślenia niektórych spraw, ale jest szczególny ze względu na trasę. Trasa jest dość trudna i spotkamy na niej spore podbiegi. 
Startowałem oczywiście z niezawodną ekipą Night Runners Zabrze, czyli Karolina, Krysia, Justyna i oczywiście moja druga połówka i niezawodna ekipa techniczna Agnieszka 😉 
Zacznę może od końca i pokażę co udało się dostać w czasie tego biegu, a dodam, że zawody były całkowicie za darmo i to od momentu parkowania, po moment dobiegnięcia do mety ! 
Jako ciekawostkę otrzymałem kubek, który będzie mi przypominał o tej sobocie 😉 
Potem nadszedł czas na standardowy numerek przed zawodami 😉 
Szybka focia z Agnieszką. Swoją drogą, warto wspomnieć, że jest ze mną na wszystkich zawodach. Dzielnie nosi plecak, znosi każde warunki pogodowe, a także znosi moje humory, kiedy jestem zmęczony 😀

Szybkie pozowanie na starcie, żeby był jeszcze  ślad po tym jak wyglądamy na świeżo 😉 
Od lewej. Karolina, Justyna, Krysia, Ja.
I pobiegli. Na starcie, jak to na starcie sporo ludzi, jak się później okazało ponad 160 osób. Trasa tak, jak się spodziewałem dość trudna. Sporo podbiegów, cześć trasy w osłonie lasu, co po deszczu powodowało lekką duchotę, ale dało się przeżyć. Całość składała się z dwóch okrążeń, po pierwszym dostępny był punkt owieżania. Swoją drogą nieco zbyt wolny, co skutkowało tym, że musiałem się zatrzymać, żeby dostać kubek wody :), no nic, na podium i tak nie miałem szans 😉 
Na trasie pozytywnie, były uśmiechy, widowni w sumie niewiele, ale kilku obserwujących się znalazło. Przyglądał mi się nawet Pan ze śmieciarki, która jechała za mną (nie pytajcie mnie skąd się tam wzięła, bo nie wiem 😀 ). Udało mi się nawet podjąć próbę podniesienia na duchu Pana, który postanowił przejść do marszu 😉 Cóż, uczę się powoli od Madzi, że poza rywalizacją warto też dać z siebie odrobinę uśmiechu. 
My sobie biegliśmy, a tymczasem na mecie czekały na nas medale, więc trzeba było podkręcić obroty.  

Tym razem postanowiłem, że na metę wpadnę w sposób kontrolowany i spróbuję się uśmiechnąć, może pomachać, żeby nie sprawiać wrażenia zbolałego sportowca. Jak widać udało m się, Pan za mną chyba aż zdjął czapeczkę z wrażenia 😉

“GRATULUJEMY MACIEJ CZAS METY 00:47:39, MSC:84 …  “
W następnej kolejności na metę wpadały: Karolina

Justyna

I walcząca o miejsce Krystyna 😉 

Ściągnęliśmy chipy, odebraliśmy zabawki i nadszedł czas na foto w komplecie, już nieco spoceni, zmęczeni, ale jak bardzo szczęśliwi. Kolejne zawody, kolejny sukces i to znowu w tak super ekipie 😉 

Standardowa już fotka stająca się tradycją, czyli na trzy, cztery skaczemy 😉

Na koniec czas na lody i pogaduchy. Szybko nas jednak pogoda popędziła, ponieważ zbierające się chmury powodowały, że było dość zimno 😉 
Podsumowanie. 

Czas na czasy i miejsca Night Runnerów 

Karolina  53,20 msc. 126 (14 wśród kobiet)
Krystyna 55,43 msc. 140 (19 wśród kobiet)
Justyna   53,22 msc. 127 (15 wśród kobiet) 
Maciek   47,39 msc. 84          

Tak poza konkursem powiem, że spodziewamy się fotki w Dzienniku Zachodnim, więc śledźcie 😉 

Więcej zdjęć: TUTAJ
WYNIKI: TUTAJ                     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *