Menu Zamknij

5 Bytomski Nocny Rajd Rowerowy – relacja

Z czwartku na piątek Stowarzyszenie Rowerowy Bytom zaplanowało Nocny Rajd Rowerowy. Trasa jak zwykle prowadzi w 90 % uboczami miasta, oraz w sporej części lasami Bytomia.

Jako, że Scud, z którym jechaliśmy na imprezę kończył pracę o 18, 18:30 ruszaliśmy już w stronę Bytomia. Postanowiliśmy zwiedzić trochę terenów Rudy Śląskiej, Bytomia i okolic. Powiem Was szczerze, że nie miałem zielonego pojęcia, że w obrębie 10 – 15 km od domu można zobaczyć takie miejsca. Niesamowita kolonia robotnicza z ogromną ilością pustostanów, które aż się proszą, żeby je fotografować. Stare kamienice, które okres świetności mają za sobą, jednak walory estetyczne nadal na najwyższym poziomie.
W końcu hałdy, których nikt nie pilnuje, nikt z nimi nic nie robi, aż się proszą o zwiedzenie i ujęcie w oku obiektywu.

Tak zatraciliśmy się w drodze, że na miejsce trafiliśmy już w momencie, kiedy wszystko ruszyło. Dołączyliśmy w okolicach Agory do jadącej już grupy i zaczęła się zabawa. Udało mi się namówić dwóch Kolegów z pracy, z czego jestem strasznie zadowolony. Nie tylko Ich namówiłem, ale jeden z Nich złapał bakcyla i szykuje się na Chorzowską nockę 😉


Przejazd odbył się bez większych kłopotów. Pod koniec zajechaliśmy na Dolomity Sportowa Dolina, gdzie
czekało na nas rozpalone ognisko, gorąca herbata i ciepła kiełbaska 😉 Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, posililiśmy się i czas było wracać. Udaliśmy się w stronę rynku i koło godziny 1 bylismy już gotowi do powrotu do domu.

No właśnie … powrotu … nam było mało. Zasililiśmy szare komórki w całodobowej piekarni odrobiną słodyczy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Asfaltem na granicę Bytomia i do lasu. Nie jestem w stanie powiedzieć nawet do końca którędy, ale wracaliśmy lasem, ciemnym, błotnistym lasem 🙂 Coś pięknego 😉 Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wpadł w to błoto. Ruszając po pauzie moje opony powiedziały, że nie lubią takiej nawierzchni i postanowiły mnie wrzucić do błota. Tym samym niejako zmuszając mnie powoli do powrotu do domu, bo jazda z mokrymi spodniami nie jest fajna 😉

Podsumowując:
Zrobiłem ponad 66 km w super towarzystwie. Sam przejazd rajdu według wskazań Kolegów, to ok 37 km. Było super i już czekam na następne tego typu imprezy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *