Menu Zamknij

Rower, a plecak

Dzień drugi postanowienia poprawy, czyli dojazdu do pracy rowerem 🙂

      Autobus wiezie mnie ponad godzinę tłoku, smrodu, potu, zaduchu 😉
Rowerek dowozi mnie w 50 minutek relaksującej przejażdżki tam gdzie mam ochotę jechać, w przyjemnym wiaterku, a przy dobrej trasie i fajnych widokach 🙂 W ciągu tych 50 minut zdążyłem nawet umyć wczoraj rowerek na myjni ręcznej, co okazało się kiepskim pomysłem, ale o tym później 😉

       Jak wspomniałem w ostatnim poście plecak jest ble … Straszliwie mnie denerwuje, więc z tej okazji podprowadziłem Tacie sakwy z Jego roweru ;), jak się do nich przekonam kupię wtedy sobie jakieś większe 😉
       Jeździłem już wcześniej z sakwami, ale nigdy do pracy. Powiem Wam, że jak dla mnie bomba. Wrzuciłem spodnie, koszulkę na zmianę, śniadanie i plecak mi nie potrzebny 😉 Ba…na ścisłość nawet koszulki mógłbym nie zmieniać, bo nie ma co mnie grzać w plecy 😉

        Sprzęt może i nie najnowszej generacji, ale jak to mówią “darowanemu koniowi … ” 😉 Lewa sakwa służy mi do przewozu ciuchów, prawa – śniadania 😉 Na górę w Linuxowym worze siedzi kurteczka. Małe kieszonki – narzędzia, dętki, czyli to, co w starym rowerku może się przydać 😉 Jak na razie mi się podoba 😉

Tutaj obskawiony “Pamir Okrutny” w całej okazałości w firmowym “garażu”, czyli magazynie rzeczy wszystkich 😉

         Agnieszka pozwoliła mi trzymać rowerek w przedpokoju, dzięki czemu nie muszę się męczyć rano i mam zabawkę pod ręką 😉 Wstaję rano, ubieram się i jaaaadę 😉

       Przyznam, że poranna podróż w początkowym etapie (6:30) jest dość chłodna, ale to również ma swoje plusy. Tak b.t.w. słyszałem stwierdzenie, że jak rano zimno, to popołudniu będzie ciepło 😉

          Wspomniałem wyżej, że myjnia ręczna to kiepski pomysł 😉 Wracając wczoraj postanowiłem nieco zadbać o moją maszynkę i pojechałem na BP na myjnię bezdotykową. Umyłem, wyszorowałem, kosztowało to aż 2 zł 😉 Umyty rewelacyjnie, zeszły nawet smary 😉 No właśnie – smary. Myjąc i szorując zmyłem i wymyłem wszelkie smarujące środki, co poskutkowało niesamowitym piszczeniem i skrzeczeniem w drodze powrotnej 😉 Maaasakra. Pierwsze, co zrobiłem po wejściu do domu, to smarowanie całości 😉 Teraz za to chodzi jak żyleta 😉 Od dziś smar wożę ze sobą 😉

         A co dziś ? Dziś Gliwicka Rowerowa Masa Krytyczna. Jeżeli masz chęci, rower i trochę czasu –  wpadaj na Plac Krakowski w Gliwicach o 17:30 😉 Zapewniamy jak zwykle świetną zabawę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.