Menu Zamknij

IV Bieg Świerklaniecki – relacja

Biuro zawodów i rejestracja uczestników czynna 9:30 – 10:30.

8:00 
Start z Zabrza, pauza na Mikulczycach po drugą część mojej obsługi technicznej 😉 
Dojazd przyjemny, dość łatwy do znalezienia parking, czyli na starcie już jest dobrze 🙂 
9:30 
Biegnę do biura zawodów po numerek, spotykam tam przemiłe dziewczyny 🙂 Jest dobrze 🙂 
Numerek
9:40 
Szybki spacerek po parku w ramach rozrywki, spacer po mini zoo, pierwsze łyki izotonika. 
9:50 
Montaż numerka przez moją osobistą obsługę techniczną 😉 (niezastąpioną 😉 )
Był też czas na szybki numerek 🙂 
Z kolegą Tomkiem jest raźniej 😉 
10:00 
Krótka rozgrzewka 🙂 
Rozgrzewka – czyli biegiem na siku 😉 
10:40 – 11:00 
I już stoimy na starcie i czekamy na nasz pierwszy w życiu bieg 😉 
Start
11:00 
I poszło, maszyna ruszyła 😉 Powiem Wam, że dość emocjonujący moment, szybkie ustalenie tempa, pozycji i czas na zmaganie się z samym sobą. Trasa przyjemna, 90% leśne ścieżki. W sumie nie przygotowywałem się za bardzo, nie znam trasy, biegnę trochę zachowawczo. Nie jest źle, udaje mi się nawet wyprzedzać. Mnie też wyprzedzają, ale to nie istotne. Połowa pierwszego okrążenia jakaś fajna dziewczyna z aparatem dopinguje nas w środku lasu 🙂 Więc gaaazu 😉 Już kawałek, jeszcze moment, już widać zabudowania, więc znaczy to, że zaraz będzie koniec okrążenia 😉 Dobiegam, słyszę doping moich dziewczyn 😉 Błysk flashy, brawa 😉 
Pierwsze okrążenie
Nieco niewyraźny banan na twarz i można lecieć dalej 😉 
Punkt pojenia …. 
I tu się zatrzymam 🙂 Ktoś kiedyś, gdzieś pisał, że picie z kubka w czasie biegu jest trudne … nie wierzyłem, aż do biegu. Udało mi się lekko zanurzyć usta, po czym zwątpiłem i resztę wylałem sobie na głowę, co również pozytywnie poskutkowało 😉 
Początek lasu i biegniemy drugie okrążenie. Nieco spokojniej, wyprzedzam kilka osób, jest dobrze 🙂 Okrążenie mija bez rewelacji, próbuję dogonić jednego z biegaczy z klubu “Pędziwiatr”. Nie daję rady 😉 Pod koniec leśnego odcinka wyprzedza mnie jeszcze jeden uczestnik w żółtej koszulce 🙂 Cóż, ma siły, niech biegnie 😉 Zabudowania, ludzie, taaak, kończy się okrążenie, kończy się bieg, więc sprint 😉 Wyprzedziłem “Pędziwiatra”, iiiiiii żółtą koszulkę również, ooo jakaż była Jego mina 😀 
Ostatni sprint
I meeeta 🙂 
Udało się, ukończyłem nie byłem ostatni nie było wstydu 😉 
Zostało jeszcze poczekać na Tomka, kilka miejsc za mną 😉 I razem możemy udać się do miejsca zakończenia zawodów 🙂 Po drodze zrobiłem sobie jeszcze pomiar tkanki tłuszczowej, wyszło 19,5% na 20% dopuszczalnych, więc było dobrze. Niestety % był niższy z uwagi na pomiar po biegu, więc trzeba jeszcze poćwiczyć 😉 
Spoceni, zmęczeni, szczęśliwi
Na miejscu puchary dla zwycięzców i puchary dla 3-ech pierwszych kobiet. Pucharu niestety nie zdobyliśmy 😀 W sumie wina na szczęście też 😀 
Puchary
Czas na koronację zwycięzców. Najlepszy czas 15:58 (rekord trasy 15:50). Rozdanie pucharów, losowanie nagród. Nie wylosowałem nic, ale Tomek z numerem 1 został wylosowany jako ostatni 😉 Dostał model samochodu Syrena 105, z czego Jego syn Kajetan był niesamowicie zadowolony :). 
Pogawędki, odpoczynek i czas wracać 😉 To był jednak dobry dzień 🙂 
Ukończyłem zawody na 114 miejscu ze 152 uczestników z czasem 25:50. Nie jest to może nie wiadomo jak wielki wyczyn, ale dla mnie to życiowy czas, pierwsze zawody e.c.t., więc proszę się ze mnie nie śmiać 😉 
Wynik
Dalsze plany ? Sobota 24.08.2013 V BIEG DO SŁOŃCA O PUCHAR PREZESA KATOWICKIEJ SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ MISTRZOSTWA KB
Podsumowując: 
Rewelacyjnie spędzone przedpołudnie 🙂 Nie jechałem po puchar, więc rozczarowania nie było 🙂 Wiem już gdzie mam braki, co muszę poćwiczyć 🙂 
B.t.w. Chusta od Nessi o której wspomniałem kilka postów temu spisała się bardzo dobrze 😉 
Podziękowania dla mojej ekipy technicznej 🙂 
Szwagierki Madzi, która jest autorem fotek 😉 
Madzia
Oraz Agnieszki, która wspierała, wspiera i mam nadzieję, że będzie wspierać w dążeniu do celu 😉 
A na zawodach nosiła za mną graty i pilnowała, żebym się nie stracił 😀 (bez Niej nic by się nie udało 😉 )
Agnieszka

2 komentarze

  1. Anonimowy

    Ja też tam byłem miód i wino (?) piłem… 😉

    Gratuluje pierwszych zawodów tym bardziej, że Bieg Świerklaniecki to jedna z najbardziej sympatycznych "piątek". 🙂

    pozdrawiam Ireneusz Miler

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.