Menu Zamknij

Zakopane 2013 dzień 3-ci + powrót

         Dzień 3-ci miał upłynąć pod znakiem Kasprowego Wierchu. Oczywiście pieszo !! 🙂
Okazało się jednak, że byliśmy tak mocno wycieńczeni po wczorajszej wyprawie, że postanowiliśmy trochę lżejszym szlakiem 😉

Na cel trafiła trasa Gubałówka -> Kolej linowo – torowa -> Butowowy Wierch -> Kolej krzesełkowa. 

         Nie będąc nigdy na Gubałówce posiłkowaliśmy się tylko tym, co mówiła nam mapa. Według mapy trasa między Gubałówką a Butorowym to szlak niebieski, czyli butki wysokie.

        Udaliśmy się na stację pod Butorowym, aby pieszo dojść do Gubałówki. Zakupiliśmy sobie bilet łączony na opisywaną wyżej trasę i przeszliśmy do poczekalni 😉

Stacja fajna, kolejka przypomina trochę nowe pociągi – flirty 😉

 W środku na stojąco, ale na szczęście trasa dość krótka – przeżycie ciekawe 😉

Na górze oczywiście jak to duże dziecko musiałem wypróbować sanki grawitacyjne 😉
Zabawa ekstra, aczkolwiek na Górze Świętej Anny Sanki były szybsze i bardziej emocjonujące 😉

Wspominałem o niebieskim szlaku na Gubałówce ? Jakież było nasze zdziwienie, kiedy na górze zobaczyliśmy drugie Krupówki 😉 No cóż 😉 Niewiedza boli, byliśmy chyba jedynymi podróżnikami w trekach 😉 Ale dobre drożdżówki z jabłkiem znaleźliśmy 😉

Piękny widok na “Śpiącego Rycerza” 🙂

I po około 40 minutach czas na zjazd na dół z Butorowego Wierchu 😉

 Brudne buciory – całkowicie nie mile widziane na Gubałówce 😉

          Jak już wspomniałem wyprawa miała obrać kierunek na Kasprowy. Nie zadowoleni słabą ilością kilometrów wybraliśmy się tam, gdzie planowaliśmy. Nie ukrywam, że chcieliśmy zobaczyć kolejkę do kolejki 😉 4h stania i 50 zł z kieszeni 😉 hyhy, dziękuję, postoję 😉

        40 minut zajęło nam szukanie wejścia na szlak w stronę Kasprowego. Tragiczne oznaczenia i słaba informacja. Udało nam się znaleźć, jednak z uwagi na spory dystans dnia poprzedniego i późną godzinę odpuścilismy wyprawę na Kasprowy oddalony wg. tabliczek o 3h spaceru 😉 No nic, będzie po co wrócić w przyszłym roku 😉

           Nasze zmęczone nogi poszły w stronę zielonego szlaku na Nosal. Jak się później okazało ten zielony szlak był dość ciężki i wymagający 😉 Widok dość fajny, niestety sporo łapie się na zielony szlak i na górze było mnóstwo ludzi …

         Powrót do domu, to gdzieś koło godziny 17, obiad – pizza Calzone “u Studniara” i błogie lenistwo do samego wieczora. Huśtawka, słoneczko, miłe pogawędki z Gospodarzami 😉 
Idealne zwieńczenie dnia. Sumarycznie ok 25 km z całego dnia 🙂 

            W nocy, kiedy Aga poszła już spać, niegrzeczny człowiek z ADHD postanowił pobawić się aparatem i długimi czasami naświetlania. Niestety nie posiadam jeszcze statywu, więc z parapetu 😉 A efekty poniżej 😉

Sobota

          Czyli powrót do domku. Po pogawędce z Gospodarzem obraliśmy trasę Poronin -> Ząb -> Czerwienne -> Czarny Dunajec -> Jabłonki -> Zawoja -> Wadowice …. 😉 Okazało się to strzałem w dziesiątkę 😉 Zero korków, niesamowite widoki 😉

Zimny łokieć musi być 😉 I to skupienie 😉

            Po obiadowych przydrożnych plackach po węgiersku Góralki muszą być 😉 Zresztą towarzyszyły nam przez całą wyprawę 😉 pyyycha 😉 Polecam osobiście kokos i mleczny 🙂 Pyszota 😉  Idealna regeneracja sił po wyprawie 😉

Posumowując wyprawę: 
Kilometry samochodem: 620
Kilometry na nogach: ok 80
Czas w górach: ok 24 h
Czas tworzenia wpisu: ok 2h




          Wyprawa bardzo udana. Polecam każdemu. W przyszłym roku ciąg dalszy. Nocleg już mamy idealny. Konieczny będzie zakup nowego plecaka, już upatrzony 😉 do tego koniecznie nowe buty wysokie dla Agniechy, oraz 2 komplety kijów 😉

          A tak na marginesie: – ludzie, nie chodźcie w góry w japonkach, sandałach, klapkach, ani innym obuwiu plażowym, TOPR będzie miał mniej roboty 😉 

Pozdrawiamy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.