Menu Zamknij

Nowa zabawka, nowa motywacja, nowe postanowienia

Jak to mówią, Święta, Święta i po Świętach…

Dużo roboty, biegania, organizowania, a tu raz dwa i po wszystkim.

Co roku na Święta przybywało mi w niejasny sposób kilka kilogramów w gratisie, zupełnie nie wiadomo skąd. W tym roku było inaczej, w ramach ćwiczenia mocnej woli postanowiłem nie złapać tych kilogramów i się udało 😉
Obydwa świąteczne dni biegałem, taak, zmotywowałem się do biegania.

A dokładniej zmotywował mnie zupełnie nie spodziewany, a jednak pożądany prezent pod choinkę od Mojej A. Otóż moim mili dostałem PULSOMETR 😉 GeoNaute CW 300 Coded 😉 Dostałem nawet więcej niż chciałem. Tak, to właśnie o nim pisałem kilka postów wcześniej. Nazwa trochę inna, ale generalnie sprzęt ten sam, firma Oxylane takie cuda robi 😉

Byłem tak zachwycony tym faktem, że po spędzeniu pierwszego dnia Świąt u Teściów i wypiciu bądź co bądź kilku głębszych po powrocie do domu poszedłem biegać 😉 NIe zrobiłem dużo, ale musiałem sprzęt przetestować.

Wczorajszy bieg był nieco bardziej owocny, bo trenowałem już na poważnie.

Trenując z pulsometrem doszedłem do dwóch wniosków:

1. Wiem dlaczego przestałem zrzucać wagę
2. Biegając bez robiłem sobie krzywdę 🙂

Ad. 1 – przestałem zrzucać wagę, ponieważ ważne stały się dla mnie ostatnio wyniki odległościowe i czasowe. Idzie za tym przyspieszenie tempa, podwyższenie tętna. Żeby schudnąć tętno powinno wynosić 60-70 % max. tętna, a podczas moich treningów wynosiło 95% 🙂

Ad.2 . BIegając tak szybko zbyt szybko się męczyłem i zacząłem się zastanawiać niekiedy gdzie podziała się przyjemność czerpana z biegania na początku. Już wiem, zniknęła razem ze znikającym czasem na 5km, 10km. Stwierdziłem, że od wczoraj biegam wolniej, a jak będę chciał więcej, to poprostu będzie 20 km, ale prędkością dostosowaną do spalania tłuszczu, a nie trenowania serducha 😉

Kolejna zaleta z biegania z zabawką. Biegam wolniej i mam więcej czasu na przemyślenia, bo nie myślę o tym jak dotrwać do końca nie umierając :D, mam czas na dopracowanie prawidłowej postawy i.t.p.

Jedno co mogę powiedzieć po dwóch treningach z towarzyszem. Trudno początkowo jest przystosować tempo do wyznaczonej strefy treningowej. Złe nawyki jednak pchają do przodu i trudno jest przystopować, kiedy słychać pik, pik przekroczenia strefy 😉 Da się to jednak zrobić 😉

Podsumowując warto zakupić taką zabawkę 😉
Aktualnie szukam jakiejś dobrej książki, która wprowadzi mnie głębiej w ten świat, możecie coś polecić ? 🙂

Jedno co już na tą chwilę wiem, to, że zabawka wyżej opisana jest będzie kolejnym etapem “dojrzałości biegowej”. Będę się dzielił przemyśleniami i spostrzeżeniami nt. treningów w nowej jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.