Menu Zamknij

Poniedziałek, czyli ten straszny dzień po niedzieli

Nadszedł ten długo nieoczekiwany poniedziałek …
Dzień, którego nikt nie lubi …

W sumie dla mnie jest trochę jak piątek, bo jestem pierwszy i ostatni dzień w biurze w tym tygodniu, reszta tygodnia spędzona w Krakowie jako szkoleniowiec 😛

Mniejsza o pracę, bo nie o tym. Muszę się przyznać, że nie biegałem w piątek i bardzo mi z tym źle, ale znowu na swoje usprawiedliwienie  muszę powiedzieć, że nie szalałem z jedzeniem, więc nie zaburzyłem diety 🙂 Od wczoraj przeszedłem na kolacje w formie płatków owsianych z mleczkiem, czyli masa pójdzie w dół mówiąc slangiem siłowniowym 🙂 Dostałem już odpowiednią reprymendę od K. za obijanie się i obiecałem się poprawić .

Idąc tokiem treningów, to urodził mi się w głowie pomysł wystartowania w Orkiestrowym Biegu na 10 km z okazji jak sama nazwa wskazuje Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Bieg odbywa się w Gliwicach 23 stycznia. Poważnie zastanawiam się nad wzięciem udziału, ale życie pokaże, jak mi się plany ułożą …

Odwiedziłem wczoraj sklep, w którym wykupiłbym wszystko po kolei. Jaki to sklep ? Oczywiście Decatchlon. Przechodząc przez dział dla biegaczy gotów byłbym zostawić całą wypłatę 😀 Zostało mi jednak odrobinę zdrowego rozsądku i kupiłem sobie tylko bojówki, bo tychże potrzebowałem i ze łzami w oczach opuściłem sklep nie kupując nic więcej 🙂 Cóż … może w końcu zbiorę fundusze na pulsometr i dobre spodnie do biegania 🙂

Właśnie dostałem sms-a od K., że dziś biegamy razem, więc na pewno dzisiejszego treningu nie opuszczę, nie darowałaby mi tego 😉

Tyle na dziś moi drodzy czytelnicy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.