Monk Sandals – mój nowy wymiar biegania

Sandały, do biegania ? Uwierz mi mój drogi Czytelniku, moja reakcja była taka sama. Pewnie zastanawiasz się, czy nie jest w tym zimno, co z błotem, deszczem, piaskiem. Zaintrygowałem ?

Uwielbiam produkty wykonane w Polsce. Jeżeli są jeszcze wykonane ręcznie to już kompletnie nie trzeba mnie przekonywać – zwyczajnie chcę je mieć !

Biegowo na Górę Świętej Anny

Model w którym biegam to Monte Silenti – najbardziej minimalistyczny z produktów dostępnych w ofercie sklepu. Całość to podeszwa Vibram o grubości 8 mm i trochę pasków. Wydaje się, że to niewiele, a jednak wystarczy, aby dać mnóstwo radości biegaczowi mającemu je na nogach – mówię oczywiście o sobie 😉 A wydaje mi się, że wiem co mówię po przebiegnięciu w nich około 1000 km mam prawo mówić !
Żeby nie było, że testuję tylko jeden egzemplarz to namówiłem również Żonę do zakupu Manaslu Plus, czyli bardzo wygodnej wersji do chodzenia 😉

Żona i Jej Manaslu Plus

Przychodzi paczka od Aleksandra prosto z Sobótki, zakładasz je na stopy, wychodzisz na trening i dzieje się magia !

No dobra, może nie być od razu tak kolorowo. Wszystko zależy od tego jak biegasz, ile biegasz i jaką masz technikę. Jeżeli lądujesz na śródstopiu pokochacie się od razu, jeżeli “walisz z pięty” to do miłości trzeba dojrzeć. Kompletny brak amortyzacji, super cienka podeszwa nie wybacza błędów. Vibram uchroni przed poślizgiem, paski dobrze trzymają stopę, ale w tym przypadku nie ma tutaj niczego, co będzie w stanie uchronić Cię przed złą techniką. Ale wszystko jest dla ludzi, powoli, sukcesywnie, z głową, a już niedługo będziesz się delektować idealnym czuciem podłoża 🙂 Serio !

Mówiąc o trzymaniu podeszwy – ten cienki kawałek Vibram’u trzyma równie dobrze co buty trekingowe. Wypróbowałem go w najróżniejszych warunkach od skał, przez piach i błoto – nie ma mocnych 🙂

Cienkie i minimalistyczne są również paski. Często pojawia się pytanie, czy nie obcierają. Odpowiadam stanowczo – Nie ! pod warunkiem, że zostaną dobrze zapięte, aczkolwiek przy dystansach powyżej 30 km smaruję między palcami odrobiną wazeliny. Maksymalny dystans jaki w nich zrobiłem jednego dnia to 65 km zróżnicowanego podłoża w 11 godzin. Kompletnie nic mi nie było, stopy były w lepszym stanie aniżeli po podobnym dystansie w normalnych butach.

Odczucie z samego biegu kiedy już nauczymy się to robić jest niesamowite. Lekkość, oddychanie, czucie podłoża. Każdy drobny kamyczek może być wyzwaniem. Jako ciekawostkę dodam, że biegam w nich mając spore płaskostopie. Zabawa jest genialna i korci żeby przyspieszyć, żeby biec dalej, więcej.
Błoto, kałuże, trawa – nagle czujesz je pod nogami. Wiesz, że one tam są, a one wiedzą, że jesteś prawie boso. Osobiście po skończonym biegu czuję się jak dziecko – ucieszone, z brudnymi nogami.

Pyknięte blisko 60 km po lasach

Ciężko to opisać, tego trzeba spróbować ! 🙂


Polecane posty

Jeden wątek dla “Monk Sandals – mój nowy wymiar biegania

  1. Muszę przyznać, że prezentują się naprawdę dobrze! Na letni sezon mogłyby być idealne. No i jeszcze fakt, że są wykonane w Polsce, coraz bardziej zachęca do zakupu 🙂

Zostaw komentarz