Ona …

Siedzisz w pracy, piękna pogoda za oknem, aż się chce wyjść na trening. Gwizdek zakładu oznajmia koniec szychty (koniec pracy), wracasz do domu. Może i nawet Ci się chciało, może i nawet były chęci, ale czeka na Ciebie ona ! Już Cię woła, patrzy na Ciebie i już wiesz, że to nie będzie takie proste. Jesz obiad, jest z Tobą, odpoczywasz po jedzeniu, również nie Cię nie opuszcza. Kiedy już stwierdzasz, że to ta pora, ten moment wtedy ona proponuje Ci lepsze uciechy – z poduszką, pod kocem – ale nie wchodźmy w szczegóły – trochę się krępuję pisać o takich rzeczach. Jest jak pies ogrodnika – sama się nie ruszy, a Tobie nie pozwoli. 
Tak sobie leżycie, ale w końcu wygrywasz, wstajesz z niej, wyrywasz się z objęć i wyciągasz dupsko na ten wiatr, na to zimno ! Wygrywasz tą nierówną walkę ! Brawo Ty, jesteś zwycięzcą !

Wracasz, bierzesz prysznic i już możesz do Niej wrócić, już możesz znowu się na niej położyć i zająć się tym, co przerwał Ci trening. Dziś wygrana, ale co będzie jutro !? Czy jutro też tak łatwo jej uciekniesz ?

A Wy macie podobne przygody z Waszymi kanapami, tapczanami, szezlongami i innymi meblami służącymi do spania i omijania treningów ? 
No chyba nie myśleliście, że to o mojej Żonie ? 😀 

Polecane posty

Jeden wątek dla “Ona …

  1. hahhaa! padłam 🙂 ale racja, nic tak nie kusi jak kanapa 😛

Zostaw komentarz