Nocą na rowerze też może być fajnie

Do tego, że warto otaczać się ludźmi z podobnymi zaburzeniami psychicznymi chyba nie muszę nikogo przekonywać …

W ten sposób wymiana kilku wiadomości z Patrykiem i już wiedzieliśmy, że prędko z roweru nie wrócimy. Wybór padł na Łaziska Górne i tamtejszą hołdę. Dlaczego ? Proste ! Nie ma niczego piękniejszego niż widok miasta ze wzniesienia nocą !

Tak też zrobiliśmy i o godzinie 19:30 byliśmy już w trasie.

Tempo narzuciliśmy dość porządne, bo i całkiem przyjemnie się jechało. Według mapy było 25 km, plan powrotu był koło godziny 24 😉 Dość szybko udało się dotrzeć na miejsce, jednak znalezienie wejścia nocą, pierwszy raz wcale nie było takie proste i łatwe. Po kilkudziesięciu minutach wpatrywania się w nawigację, przeszukiwania ścieżek udało nam się znaleźć tą właściwą.

Widoki, jakie rozciągały się dookoła są nie do opisania. Bawiąc się fotkami, podziwiając kominy, światła miasta utknęliśmy tam na ponad godzinę … jak dzieci … 😉

Droga powrotna była nieco bardziej ciekawa i trochę szybsza. Najpierw zjazd z hołdy – na rowerach szosowych, potem przejazd przez las, nocą. Dookoła świeciły oczy zwierzaków, zdziwionych dwoma świrami w środku lasu. Trochę pokluczyliśmy, dotarliśmy do głównej drogi i już bez przygód koło 1:00 dotarliśmy do domu ! Wyszło 73 km, co w połączeniu z 30 km do pracy i do domu daje nam trochę ponad 100 km w nogach 😉

—-
Pierwsza fotka w poście by Patryk W. – idealnie oddaje nastrój jaki nas opanował 😉

A na koniec bonus !
Tak wyglądał mój statyw do GoPro. Przecież wożenie ze sobą trójnoga jest dla słabych ! 🙂

Polecane posty

Zostaw komentarz