Rowerowa święta krowa, czyli o rowerzystach okiem …. rowerzysty

Jak wiecie, albo zaraz się dowiecie na rowerze jeżdżę dość często. Kiedyś częściej służył mi za środek lokomocji na długie wyprawy, teraz częściej wędruję nim do pracy, jednak miłość do dwóch kółek jest ze mną od najmłodszych lat. Tekst chodził za mną już długo, a sama jego treść bynajmniej nie dotyczy mnie osobiście. 

Moja codzienność to dojazd do pracy i do domu na odcinku 15 km w jedną stronę. Wydaje się, że to stosunkowo niewiele, jednak wystarczająco dużo, żeby swoje widzieć i nie móc tego nie skomentować.

O stosunkach samochód – rower można pisać książki. Jedni uważają, że drudzy źle jeżdżą i koło się zamyka, każdy w tym sporze ma nieco racji, ale tym razem nie o tym mowa.

Porozmawiajmy o rowerzystach okiem … no właśnie … innego rowerzysty. Jeżdżę, obserwuję i coraz częściej oczom nie wierzę. Po chodniku, na czerwonym, przez pasy … bo mnie nie dotyczą przepisy. Rowerzysta narzeka, że kierowca na niego trąbi, że zajeżdża mu drogę, nie zostawia miejsca. TAK, zgadzam się, właśnie tak się dzieje, ale moi drodzy, czy zwalnia nas to w jakikolwiek sposób z przestrzegania przepisów ?

Czy uważacie, że możemy łamać przepisy, tylko dlatego, że jesteśmy nieco mniejsi ? To czerwone światło dalej oznacza STOP ! i nie upoważnia NIKOGO do wjazdu na skrzyżowanie.

 “… zróbmy to szybko, zanim dotrze do nas, że to bez sensu ” –  Król Julian, Madagaskar


Sytuacja z przed kilku dni. Duże skrzyżowanie, zapalone czerwone światło, jedzie rowerzystka,  na dobrym sprzęcie, jedzie pewnie. Dojeżdża do skrzyżowania, zwalnia …. i tak, zgadliście, odpychając się nogami przemyka przy krawężniku przez ruchliwe skrzyżowanie, nic sobie nie robiąc z trąbienia …

Mało ? Kolejna sytuacja. Prosta droga, korek w moją stronę. Powoli przemykam się prawą stroną, bo to akurat mi wolno, aż tu nagle przejściem dla pieszych na czerwonym świetle pojawia się uśmiechnięty rowerzysta z dzieckiem na foteliku. Przemyka przed maskami dwóch jadących aut, grzecznie zajmuje miejsce przy prawej stronie i jak gdyby nigdy nic pomyka sobie dalej.

A czy przypadków “włączania” się do ruchu po pasach, na czerwonym nigdy nie spotkaliście ? Ja spotykam notorycznie. No bo przecież ten sygnalizator, to dla pieszych.

Takich przykładów można wymienić mnóstwo, codziennie dzieją się takie rzeczy … Ludzie, opamiętajcie się, jesteśmy takimi samymi uczestnikami ruchu jak inni, tak samo musimy przestrzegać przepisów, tak samo ustępować pierwszeństwa. Połowa wypadków z udziałem rowerzystów dzieje się z ich własnej winy.

Dajmy szansę samochodom nas nie zabić !

Polecane posty

Zostaw komentarz