Jak być w pracy szybciej niż autobus

To, że można jeździć do pracy samochodem, to wiadoma sprawa, tylko nasuwa się pytanie, czy warto. Na pewno przemówi za tym rozwiązaniem wygoda, komfort, prędkość dojazdu.

No właśnie, prędkość 🙂

Korki, kto z nas ich nie zna. Czy nie zdarzało Wam się, że stojąc w ogonku samochodów, złorzecząc na wszystko i wszystkich minął Was uśmiechnięty rowerzysta ? Być może to byłem ja. Nie stoję w korkach, nie przejmuję się zwężaniami. Rower zmieści się wszędzie, oczywiście w granicach rozsądku.

Trening … podczas, gdy niektórzy denerwują się, że mają dni, gdzie nie można wygospodarować czasu na aktywność, ja się tym nie przejmuję. Do pracy i tak muszę dojechać, a rower daje mi 45 minut ruchu, tak bardzo mi potrzebnego do życia ! 🙂

Wracając do kwestii szybszego dojazdu rowerem, aniżeli komunikacją miejską, to powiem Wam, że wcale nie wymyśliłem tego porównania. Sprawdzone przeze mnie kilkukrotnie jest, że na trasie między domem, a pracą, wyruszając z przystanku pod domem udaje mi się szybciej dojechać do pracy niż komunikacji miejskiej. Bardzo często przez całą trasę wyprzedzamy się na przemian z autobusem. On co chwila zatrzymuje się na przystanku, w tym czasie ja go doganiam i tak w koło. Osobiście tego nie lubię i odpuszczam, ale kilka razy w ramach eksperymentu sprawdziłem, czy się da, tak da się ! 🙂

O sprawach ekologicznych, oszczędnościowych nie będę wspominał, bo to nasuwa się samo. Przekonałem Was chociaż trochę ? Wrzućcie zdjęcia na Facebook’a, Instagrama, oznaczcie takiem #roweremdopracy i pokażcie innym, że można zrobić coś dla siebie, a przy okazji obudzić się z rana i odreagować popołudniu 😉

Polecane posty

Zostaw komentarz