Bieganie zimą – tak, lubię to !

Lubię bieganie, zresztą jeżeli tutaj bywacie, to raczej nie jest to dla Was tajemnicą !

Ale jeszcze bardziej od biegania, lubię bieganie w zimie, w głębokim śniegu. To jedyny czas, kiedy nie potrzebuję słuchawek na uszach. Biegnę, słuchając skrzypienia śniegu pod butami. Sypie ? A niech sypie, mrużę oczy i biegnę dalej. Nic mnie nie powstrzyma.

Wczoraj w takiej aurze zrobiłem ponad 20 km i powiem Wam, że wcale nie miałem ochoty wracać do domu. Było świetnie, mroźnie, padał śnieg. Pod koniec nie widziałem nic przez osadzony na rzęsach lód.

Dodatkowe wyposażenie ? Jakie ?
Biegam tak samo, jak w lato. Zakładam tylko jedną, lub dwie warstwy ubrania więcej. Nie mam kolców na butach, po prostu delikatniej stawiam stopę. Naprawdę się da ! 🙂

A do tego podtrzymuję argument, który pojawił się gdzieś na początku istnienia bloga, że lubię zimę, bo kiedy jest naprawdę zimno, mogę wyglądać jak ninja 😀

Polecane posty

Zostaw komentarz